Forum www.siedmiolatka.fora.pl Strona Główna


www.siedmiolatka.fora.pl
Forum o Bitwach z Wojny Siedmioletniej
Odpowiedz do tematu
pierwsze oblężenie Świdnicy: 13.10 - 12.11.1757
Krzysiu



Dołączył: 18 Kwi 2008
Posty: 248
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: IR Alt Kreytzen

Było na forum Walizy, ale przepadło. Nie zdążyłem przepisać zamieszczonych tam poprawek, ale większość błędów starałem się usunąć.



Na przełomie października i listopada ubiegłego roku minęła 250 rocznica chrztu bojowego Świdnicy jako nowożytnej twierdzy. Rozpoczęte 13 października, a zakończone 12 listopada 1757 r. pierwsze oblężenie w czasie wojny siedmioletniej zapisało się w historii miasta ogromnymi zniszczeniami. Jeszcze czterokrotnie Świdnica była oblegana i niszczona (w 1758, 1761, 1762 i 1807 r.), ale nigdy później zniszczenia nie były tak wielkie. Zacięte walki pochłonęły setki ofiar wśród żołnierzy i ludności cywilnej, setki domów legły w gruzach. Rozwój gospodarczy miasta został wstrzymany na wiele lat.

Pokój drezdeński, zawarty 25 grudnia 1745 r, kończący drugą wojnę śląską nie przesądził ostatecznie o przynależności Śląska do Prus, dał jednak Fryderykowi II jedenaście lat pokoju. Lata te król wykorzystał bez mała perfekcyjnie. Rozbudowa starych i budowa nowych twierdz, rozlokowanie licznych garnizonów, gromadzenie zaopatrzenia, a przede wszystkim stałe powiększanie i doskonalenie armii zaprzątały większą część uwagi króla Prus.

Zdobyta na Austrii prowincja śląska została pospiesznie wmontowana w system polityczny, gospodarczy i militarny państwa pruskiego. Trzeba pamiętać, że położenie geograficzne Śląska znacznie osłabiało jego zdolność obronną. Istniały jednak dwie naturalne granice, na których Fryderyk II oparł zasadnicze linie obronne. Od wschodu i północy, czyli od strony Rzeczpospolitej (a właściwie od Rosji) Śląska broniła Odra, na której zostały zlokalizowane cztery twierdze: w Głogowie, Wrocławiu, Brzegu i Koźlu. Miasta te były ufortyfikowane już wcześniej, a istniejące umocnienia zostały rozbudowane i uzupełnione nowymi systemami. Od głównego wroga, czyli Austrii, Śląsk odgradzały Sudety, z istniejącymi poaustriackimi twierdzami w Nysie i Kłodzku. I te twierdze zostały rozbudowane; ponadto Fryderyk polecił ufortyfikowanie Świdnicy, która miałaby blokować przejście na północny Śląsk od strony Broumova i Jaromierza.

Chociaż z całą pewnością Fryderyk, sam uznawany za wybitnego fortyfikatora, osobiście zlokalizował twierdzę oraz nadzorował prace projektowe, a nawet ingerował w ich przebieg, nie ulega wątpliwości, że głównym autorem szczegółowych projektów był jego nadworny fortyfikator jego ojca.

Gerhard Cornelius Walrave, bo o nim mowa, to postać bardzo ciekawa i do pewnego stopnia tajemnicza. Holender z pochodzenia, uzyskał w służbie pruskiej stopień generała - majora korpusu inżynierskiego. W II ćwierci XVIII w. stał się czołowym fortyfikatorem europejskim, autorem tzw. staropruskiej szkoły fortyfikacyjnej, szeroko wykorzystującej system kleszczowy. Jego dziełem są potężne twierdze m. in. w Magdeburgu i Szczecinie, a na Śląsku jego właśnie projekty nadały znany dziś wygląd Kłodzku i Nysie, chociaż ślady jego myśli odnajdujemy i w innych twierdzach Śląskich. Jego działalność zakończyła się nagle i do pewnego stopnia tragicznie. W 1748 r. został wtrącony do twierdzy w Magdeburgu, której już nie opuścił. Spędził w niej jeszcze dwadzieścia pięć lat, bez prawa widzenia i rozmowy z kimkolwiek, powoli tracąc zmysły i wzrok. Zmarł nie ujrzawszy już wolnego świata. Nie wiemy jeszcze, dlaczego został potraktowany w ten sposób. Prawdopodobnie Walrave nawiązał kontakty z Austriakami i sprzedawał im informacje na temat pruskich twierdz. Jest to o t yle mozliwe, że Austriacy byli dość dobrze poinformowani o stanie pruskich twierdz i nowych realizacjach do 1748.

Zaprojektowana przez Walravego twierdza była bardzo nowatorska, chociaż wyraźne są odniesienia zarówno do jego wcześniejszych dzieł, zwłaszcza Nysy, oraz fortów Moguncji, zaprojektowanych przez Maximiliana von Welscha, których budowę Walrave nadzorował w latach 1733-35. Twierdza świdnicka miała składać się pierwotnie z dwóch pasów umocnień - wewnętrznego i zewnętrznego oraz licznych obiektów pomocniczych wewnątrz miasta.

Pierwsze prace rozpoczęto już 1743 r. Świdnica miała stać się wtedy dużą baza magazynową, jeszcze do tego roku nie rozważano mozliwości przekształcenia jej w twierdzę. Dopiero w 1747 r. rozpoczęły się prace przy projektowaniu i budowie zewnętrznej linii umocnień, jeszcze pod kierunkiem Walravego, a po jego aresztowaniu - pułkownika korpusu inżynierskiego von Seersa (często spotykana jest odmienna pisowania tego nazwiska: Sers, rzadziej Sehrs). Jej konstrukcja o przeszło sto lat wyprzedziła swą epokę - po raz pierwszy zastosowany został system obrony rozproszonej (zasada ciągłości ognia i nieciągłości obrony). Linia ta w pierwszej wersji składała się z jedenastu samodzielnych dzieł bojowych - czterech fortów gwiaździstych i jednego fortu rogowego (Fort Wodny, jedyny fort rogowy typu holenderskiego na Śląsku, z charakterystycznymi "uszami" w barkach półbastionów), czterech redut oraz dwóch flesz. Wszystkie te obiekty były otwarte od strony miasta i nie połączone kurtynami. Forty składały się z dwóch wałów ziemnych dołem obmurowanych, reduty z jednego, chronionych suchymi fosami z palisadami i kaponierami. Jedynie Fort Wodny i Reduta Wodna miały fosy okresowo zalewane. Otwarte szyje fortów oraz stoki bojowe były opalisadowane. Nie wybudowano wówczas jeszcze kaponier, chodników kontrminowych ani blokhauzów na przedwale.

Nieco wcześniej rozpoczęto prace przy wewnętrznym pasie umocnień. Przebudowano pas średniowiecznych murów, budując w oparciu o jeden z nich potężny wał ziemny ze stanowiskami bojowymi piechoty i artylerii, chroniony z zewnątrz fosą. Zlikwidowano większość baszt, pozostawiając tylko wieże i basteje chroniące bramy do miasta. Same bramy przebudowano, a jedną z nich przeniesiono (Bramę Piotrową do wylotu ul. Mennickiej; przy ul Boh. Getta pozostawiono niewielkie przejście, tzw. Furtę Kościelną). Najsłabsze odcinki pasa wewnętrznego od strony południowej wzmocniono trzema bastionami.

Podstawowe prace budowlane zakończono w 1753 r., jednak w chwili wybuchu wojny - trzy lata później obiekty fortyfikacyjne były jeszcze częściowo nieukończone.

Na początku 1756 r. naprzeciw siebie stały dwie koalicje: prusko - angielska i austriacko - francusko - saska. Nie zważając na doświadczenia drugiej wojny śląskiej Fryderyk szukał rozstrzygnięcia na terenie Czech, chociaż pierwszy ruch wykonał przeciw Saksonii. 29 sierpnia oddziały pruskie przekroczyły granicę saską i bez wystrzału zajęły niemal cały kraj. Niewielka, zebrana w ostatniej chwili, źle dowodzona i pozbawiona zaopatrzenia armia saska dała się zamknąć w warownym obozie pod Pirną, bezczynnie oczekując austriackiej odsieczy. Fryderyk tymczasem pozostawiając niewielkie siły w celu blokowania Sasów, ruszył na południe. Pod Lovosicami w północnych Czechach natknął się na podążający z odsieczą korpus austracki. Stoczona w dniu 1 października bitwa zakończyła się nieznacznym zwycięstwem wojsk pruskich. Austriacy zmuszeni zostali do odwrotu. Niewielki korpus austriacki, wysłany na pomoc Sasm dotarł wprawdzie pod Pirnę, ale z powodu fatalnej pogody i rozprzężenia nie udało się zawiązać współnej akcji. Korpus wycofał się po trzech dniach oczekiwania, a wygłodzona armia saska skapitulowała. Fryderyk dokonał wówczas jednego z najbrutalniejszych czynów swego życia, wcielając przemocą prawie dwadzieścia tysięcy żołnierzy do swej armii. Warto o tym pamiętać, gdyż czyn ten miał swe reperkusje w późniejszych klęskach wojsk pruskich, również w Świdnicy.

Sukcesy jesiennej kampanii nie poprawiły złego położenia strategicznego Prus, nie przyniosły również korzystnego pokoju. Wiosną następnego roku Francja i Rosja rozpoczęły koncentrację swych armii, aby ruszyć na pomoc Austrii. Fryderyk postanowił rozbić Austriaków zanim otrzymają pomoc i w sile 140 tys. żołnierzy ruszył do Czech. 6 maja 1757 r. doszło do w pobliżu Pragi do bitwy. Walka była bardzo zacięta i krwawa. Armia austriacka została wprawdzie pokonana, ale bitwa nie przyniosła zasadniczego rozstrzygnięcia. Prusacy ponieśli ciężkie straty - 15 tys. żołnierzy (w tym znaczna ilość dezerterów – Sasów i Dolnoślązaków). Szukający zdecydowanego sukcesu Fryderyk, przekonany o wyższości swych oddziałów, wydał 18 czerwca pod Kolinem kolejną bitwę, tym razem nadciągającemu z pomocą dwukrotnie liczniejszemu korpusowi marszałka Dauna. Austriacy zajmowali silną pozycję opartą skrzydłami o dwa umocnione i trudne do zdobycia wzgórza. Wielokrotnie ponawiane ataki pruskie zakończyły się niepowodzeniem, przy ogromnych stratach - niektóre kompanie grenadierów zostały wybite niemal do nogi (batalion grenadierów Niemschoefsky 33/42 poniósł straty w wys. 639 ludzi – 100% stanu). To pod Kolinem miało miejsce słynne wydarzenie, gdy adiutant spytał zdesperowanego Fryderyka, rozpoczynającego kolejne natarcie: "czy Wasza Królewska Mość zamierza sam jeden zdobyć austriackie baterie?".

Pod Pragą i Kolinem Fryderyk stracił najbardziej wartościowe jednostki swej armii. Sytuacja Prus zdecydowanie się pogorszyła. Na północy armia rosyjska rozbiła słaby korpus pruski strzegący Prus Wschodnich, na Zachodzie ruszyła na Berlin armia francuska marszałka Soubise wspomagana oddziałami rozmaitych państewek niemieckich. Fryderyk zorganizował więc pośpieszną obronę Śląska i okupowanej Saksonii, a sam z niewielkim korpusem ruszył przeciwko Francuzom. W dniu 5 listopada, pod Rossbach, odniósł jedno ze swych najświetniejszych zwycięstw - już od pierwszego uderzenia Francuzi rzucili się do panicznej ucieczki, pozostawiając 7 tys. jeńców i niemal wszystkie działa, sztandary i tabory.

Tymczasem przekonani o rychłej ostatecznej klęsce Fryderyka Austriacy nieśpiesznie prowadzili działania. Dopiero na początku września główna armia austriacka pod wodzą księcia Karola Lotaryńskiego wkroczyła na Śląsk. Fryderyk pozostawił dla obrony Śląska słaby korpus dowodzony przez księcia von Bevern. Zajął on umocnione pozycje wzdłuż rzeki Ślęży, pozostawiając na przedpolu dobrze zaopatrzoną Świdnicę, na zapleczu natomiast twierdzę wrocławską. Książę Karol przeznaczył do oblężenia Świdnicy 30 - tysięczny korpus, którego dowodzenie powierzył gen. von Nadasdy, sam natomiast z pozostałymi siłami zablokował korpus von Beverna.

Pierwsze oddziały gen. Nadasdy nadciągnęły 30 września i stanęły obozem w pobliżu Opoczki, jednak dopiero 13 października udało się Austriakom zamknąć pierścień oblężenia. Kompanie grenadierów stanęły w pobliżu Marcinowic, 5 batalionów Chorwatów między Pszennem a Wilkowem, dwa pułki huzarów i 4 bataliony piechoty pod Pożarzyskiem, kolejne dwa bataliony graniczarów w pobliżu Jawornika, a dwa bataliony piechoty ubezpieczały Kątki, gdzie kwaterę zajął głównodowodzący.

Załoga Świdnicy składała się początkowo z dziesięciu batalionów piechoty, batalionu grenadierów oraz pułku huzarów, ogółem nieco ponad 6 tys. ludzi pod komendą generała-pułkownika von Seersa, głównego komendanta i budowniczego twierdzy. Jego zastępcą był generał von Grumbkow. Zaopatrzenie w materiały wojenne i żywność było dobre, jednak wartość załogi obniżał znaczny udział żołnierzy i rekrutów saskich wcielonych do armii pruskiej. Dotkliwy ponadto był brak wyszkolonych artylerzystów.

Od 15 października armia cesarska przystąpiła do bardziej zdecydowanych działań. Większa część wojsk podeszła bliżej miasta - oddziały obsadziły Komorów, Witoszów i Boleścin, gen. Nadasdy przeniósł się zaś do wygodniejszej kwatery w pałacu w Śmiałowicach. W dniu następnym oblegających wzmocniły oddziały wirtemberskie, razem ponad 6000 ludzi, którzy rozbili obóz pod Kątkami.

17 października gen. Draskowitz z 40 graniczarami udał się na rekonesans w stronę Nowego Młyna (ob. róg ulic Pionierów i Śląskiej). Załoga Fortu Witoszowskiego próbowała przegnać ich ogniem artylerii, co odniosło ten skutek, że zabudowania młyna częściowo spłonęły. Po południu obrońcy przeprowadzili wypad w sile dwóch batalionów piechoty i dwóch szwadronów huzarów, z nikłym efektem - zniszczono pozostałości zabudowań młyna i zagarnięto siedmiu jeńców.

W tym czasie i oblegający, i oblegani, prowadzili intensywny ogień artyleryjski, bez większych wszakże efektów - austriackie ciężkie działa z twierdzy w Ołomuńcu były jeszcze w drodze. Dla Prusaków wielkim problemem było zbiegostwo Sasów - ich pilnowaniu poświęcano więcej uwagi, co przeciwdziałaniu poczynaniom wojsk cesarskich.

Równocześnie korpus austriacki stale był uzupełniany i wzmacniany - 21 października przybyło 8 batalionów piechoty i 6 kompanii grenadierów, dzień później - siedem batalionów piechoty. Łącznie siły austriackie liczyły nieco ponad 30 tys. żołnierzy - 28 batalionów piechoty rozlokowanych od Witoszowa po Zawiszów, 12 szwadronów dragonów pod Sulisławicami, 10 szwadronów dragonów pod Witoszowem, 42 kompanie grenadierów i 6 szwadronów huzarów w okolicach Bystrzycy Dolnej, ponadto 10 batalionów piechoty bawarskiej między Jagodnikiem i Jakubowicami oraz również 10 batalionów wirtemberskich za Pszennem. Dwa pułki huzarów oraz jednostki graniczarów pełniły zadania rozpoznawcze, ubezpieczające i utrzymywały łączność.

26 października pod kierownictwem oficerów francuskich - brygadiera Riversona i pułkownika Colliqueta - siedmiuset robotników rozpoczęło sypanie szańców i kopanie aproszy naprzeciw Fortu Ogrodowego. Prace były ubezpieczane przez oddziały grenadierów, piechoty i dragonów. Już następnego dnia gotowych było pięć baterii, liczących łącznie 18 dział i 8 moździerzy.

30 października o świcie oblegani, wyłącznie ochotnicy, urządzili wypad w kierunku budowanych szańców. Zaskoczenie było całkowite. Nacierająca od czoła piechota wzbudziła panikę, zaś drogę odwrotu odciął szwadron huzarów. Ogółem po krótkiej walce Austriacy stracili 15 oficerów i ponad 400 żołnierzy w zabitych, rannych i wziętych do niewoli, podczas gdy atakujący 2 oficerów i 64 żołnierzy.

Ten spektakularny, lecz w sumie niewielki sukces nie mógł jednak odwrócić sytuacji. Celny i systematyczny ogień cesarskich dział powodował duże zniszczenia. 1 listopada rano umilkły działa Fortu Witoszowskiego, po południu zniszczono artylerię Fortu Ogrodowego i Reduty Ogrodowej. Około godziny 7 wieczorem austriaccy grenadierzy podjęli próbę szturmu, zostali jednak przez grenadierów pruskich zmuszeni do odwrotu.

Duże zniszczenia poniosła zabudowa miejska. Już wcześniej ucierpiały przedmieścia i spłonęły budynki przy obecnych ulicach Wyspiańskiego i Nauczycielskiej. Podczas ciężkiego bombardowania w dniu 1 listopada całkowitemu bądź częściowemu zniszczeniu uległa zabudowa ulic: Spółdzielczej, Długiej, Dalekiej, Bohaterów Getta, Teatralnej, Przechodniej i Siostrzanej, trzy dni później - Łukowej, Trybunalskiej, Różanej, Kotlarskiej, Grodzkiej i części Rynku. 8 listopada około 8 wieczorem celne trafienie zwaliło szczyt wieży ratuszowej do wysokości zegara.

3 listopada na Krowiej Górze nad Kraszowicami usypano szańce, na których ustawiono następne dwie baterie, liczące dwanaście ciężkich dział. W ich zasięgu znajdowało się całe miasto. Równocześnie ustawiano kolejne baterie - i tak w dniu 6 listopada miasto ostrzeliwały ciągłym ogniem 44 działa i 8 moździerzy, a dwa dni później już 56 dział i 18 moździerzy.

Wobec znacznego postępu robót oblężniczych głównodowodzący gen. Nadasdy wyznaczył szturm na noc z 11 na 12 listopada. Do ataku wyznaczono dziewięć kompanii grenadierów i dziewięć batalionów piechoty. Celem ataku były forty Ogrodowy i Witoszowski oraz Reduta Ogrodowa. Na każdy z obiektów miały w pierwszej linii uderzyć trzy kompanie grenadierów. W przypadku sukcesu miały zostać wsparte batalionem piechoty. W odwodzie pozostawały dwa bataliony piechoty.

Atak rozpoczął się około północy. Pierwszy atak ruszył na Redutę Ogrodową. Atakująca kolumna, dowodzona przez kapitana Rummela, miała skupić na sobie uwagę obrońców, aby pozostałe kolumny mogły skrycie podejść do wyznaczonych celów. Mimo ognia obrońców szturm przebiegł bez zakłóceń i zakończył się pełnym sukcesem.

Bardziej dramatyczny przebieg miał szturm Fortu Ogrodowego. Podczas gdy grenadierzy pod ogniem kartaczowym i karabinowym bezskutecznie atakowali wał, pod nadciągającym z pomocą batalionem wirtemberskim eksplodowała mina, zabijając i raniąc ponad 100 żołnierzy. Dopiero wsparcie trzeciego batalionu przechyliło szalę zwycięstwa na stronę atakujących.

Najmniej problemów sprawił atak na Fort Witoszowski. Już pierwsze uderzenie bawarskich grenadierów, prowadzonych przez majora Schmidta, doprowadziło do zdobycia przedwału. Był on obsadzony przez 170 Sasów, którzy na widok nadchodzących Bawarów natychmiast się poddali. Gdy grenadierzy, wsparci przez batalion muszkieterów wdarli się na główny wał, komendant fortu kapitan von Königsseg uznał obronę za niemożliwą i zarządził kapitulację.

Cały atak trwał około dwóch godzin. Atakujący stracili 58 zabitych i 449 rannych, co było niewielką stratą, zważywszy na intensywność ognia obrońców. Większe straty ponieśli sami obrońcy - 911 ludzi - głównie dezerterów i jeńców.

W godzinach porannych obaj głównodowodzący uzgodnili dwudniowe zawieszenie broni w celu zebrania rannych i pochowania poległych. Walki jednak nie zostały wznowione. Komendant twierdzy, gen. von Seers doszedł do wniosku, że wobec przełamania zewnętrznego pasa umocnień oraz dużych strat, dalsza obrona jest niemożliwa i jeszcze tego samego dnia podpisał akt kapitulacji. Skądinąd zdanie Fryderyka na ten temat było zgoła odmienne – na wieść o kapitulacji twierdzy powiedział: ”panowie Seers i Grumbkow stracili głowy i poddali dobrze zaopatrzoną twierdzę” Nie zakończyło się to dla obu więzieniem, jak bywało w wielu innych wypadkach. Tym niemniej generał von Seers po odbiciu z niewoli w kwietniu 1758 r. został zdymisjonowany i pozbawiony wszystkich funkcji wojskowych (szefa korpusu inżynieryjnego i szefe regimentu pionierów nr 49)

W wyniku oblężenia w ręce austriackie dostało się 5591 jeńców, w tym czterech generałów, dwudziestu oficerów sztabowych, 30 kapitanów oraz 136 poruczników i chorążych, a ponadto kasa twierdzy w wys. 355 576 florenów, 164 armaty i haubice, 16 moździerzy, 13 000 sztuk bomb i ponad półtora miliona (1581183) kul oraz 4500 cetnarów prochu, wielka liczba broni ręcznej, gotowych nabojów oraz pełne magazyny żywności. Miasto jednak poniosło ciężkie straty. Całkowicie zniszczonych zostało 230 domów, ponad 400 poważnie uszkodzonych.

Austriacy niedługo cieszyli się zwycięstwem. Wprawdzie w dniach 21-22 listopada von Bevern poniósł klęskę i wycofał się za Odrę, a trzy dni później skapitulował Wrocław, były to jednak ostatnie sukcesy. Nadciągający pośpiesznie Fryderyk 5 grudnia uderzył na ponad dwukrotnie liczniejszą armię austriacką i w bitwie pod Lutynią odniósł swoje najświetniejsze zwycięstwo. Armia cesarska została całkowicie rozbita i straciła 22 tys. żołnierzy, a rozproszone jednostki w panice wycofywały się do Czech. W Boże Narodzenie Fryderyk odzyskał Wrocław. Jedynym punktem oporu wojsk cesarskich na Śląsku została Świdnica.

Krzysztof Czarnecki

siły pruskie, stacjonujące w Świdnicy:
regimenty piechoty (w składzie dwóch batalionów): Hautscharmoy (2Cool, Kursell (37), Jung Braunschweig (39), Kreytzen (40), Jung Sydow (garnizonowy 5), Jung Bevern (saski Prinz Xaver), batalion grenadierów Diezelski (saski, kompanie z regimentów Jung Bevern (Prinz Xaver) / Manstein (Minkwitz), oraz huzarzy Warnery (3). 30 października pierwszy batalion regimentu Jung Bevern oraz huzarzy zdołali wycofać się do Wrocławia.

ustawienie wojsk austriackich w końcowej fazie oblężenia (od północy, ruchem przeciwnym do ruchu wskazówek zegara):

od rzeki Bystrzycy do Sulisławic:
regimenty szwoleżerów saskich: Prinz Carl (4 szw.), Graf Brühl (4 szw.), Prinz Albrecht (4 szw.)

od Sulisławic do Zawiszowa
bataliony piechoty austriackiej: Neippberg, Molck, Leopold Daun, Leopold Palffy

od Zawiszowa do Słotwiny:
bataliony piechoty austriackiej: Clerici, Forgatsch, Macquirre, Bayreuth (2 bat.), Kaiser, Hildburghausen, Wallis, Baden - Durlach, N. Esterhazy, Gaisruck, Waldeck, Harrach, Johann Pallfy, Bathyanyi, Haller

od Słotwiny do Witoszowa
bataliony piechoty austriackiej: Thürhaimb, Ahremberg, Luzani, Botha, Heinrich Daun (2 bat.), Herzog Carl

od Witoszowa do Kraszowic
dragoni austriaccy: Prinz Modena (6 szw.), Sachsen – Gotha (6 szw.)
piechota: grenadierzy bawarscy (10 kompanii), wirtemberscy (10 kompanii), austriaccy (22 kompanie)
nad samą rzeką: huzarzy Nadasdy (6 szwadronów)

od Jakubowa do Jagodnika
regimenty piechoty bawarskiej: Leibregiment, Herzog Clemenz, Morawitzki, Minuzzi oraz Churfürst lub Preysing (źródła różnie podają; łącznie 10 batalionów), huzarzy Warasdiner

od Boleścina do Pszenna
regimenty piechoty wirtemberskiej: Leibregiment, Spitznas, Truchsess, Roeder, Prinz Ludwig (łącznie 10 batalionów)

od Wilkowa do Niedaszowa
regimenty graniczarów: Warasdiner (1 bat.), Liccaner (2 bat.) Pandoralisten (3 bat.), Banalisten (4 bat.)


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Bartek



Dołączył: 18 Kwi 2008
Posty: 39
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Brzeg/Sanok

Czy wiadomo jakie były straty wśród ludności cywilnej?


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Krzysiu



Dołączył: 18 Kwi 2008
Posty: 248
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: IR Alt Kreytzen

Tak, gdzieś to widziałem. Mam pewnie w jakichś notatkach, jako materiał do uzupełnienia.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Pedro



Dołączył: 17 Kwi 2008
Posty: 127
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: A.G.K von Neisse

Krzysiu a posiadasz jakieś ryciny ,fotografie itp. foryfikacji w Świdnicy ? bo to mnie bardzo ineresuje a w Świdnicy nic z tego okresy nie zostało Sad


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Krzysiu



Dołączył: 18 Kwi 2008
Posty: 248
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: IR Alt Kreytzen

Posiadam.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Pedro



Dołączył: 17 Kwi 2008
Posty: 127
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: A.G.K von Neisse

A mogłbys zamieścić ?


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Krzysiu



Dołączył: 18 Kwi 2008
Posty: 248
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: IR Alt Kreytzen

Mógłbym.


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
g



Dołączył: 12 Sie 2008
Posty: 36
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

To zamieść


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
pierwsze oblężenie Świdnicy: 13.10 - 12.11.1757
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Odpowiedz do tematu